Advertisement

Polonia amerykańska

to nasz bardzo poważny i ważny zasób

Z Filipem Frąckowiakiem, dyrektorem Muzeum Zimnej Wojny w Warszawie, rozmawia Marek Ruszczyński

– Muzeum Zimnej Wojny, wcześniej Izba Pamięci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, od pewnego czasu mieści się w nowej siedzibie. Dlaczego zmieniliście miejsce i nazwę placówki?

– W tej chwili placówka nazywa się Muzeum Zimnej Wojny imienia generała Ryszarda Kuklińskiego i prezentuje całą perspektywę zimnej wojny z perspektywy Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazuje też przyczyny, dla których polski oficer musiał nawiązać współpracę z wywiadem Stanów Zjednoczonych, żeby zapobiec atakowi Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego na zachód Europy, co skończyłoby się dla Polski katastrofą.

Zmieniliśmy siedzibę, a dokładnie mówiąc – przenieśliśmy się o 50 metrów. Dalej jesteśmy na Starym Mieście, z tym że powiększona wystawa o generale Kuklińskim w tej chwili ma 500 metrów kwadratowych i jest znacznie, znacznie większa.

Udało się na niej pokazać wszystkie zbiory, które mieliśmy i nowe, które pozyskaliśmy, jak na przykład nowe sowieckie mapy i nowe pamiątki po Ryszardzie Kuklińskim.

– Jak wygląda muzeum? Co w nim możemy zobaczyć i jaki przekaz powinniśmy po obejrzeniu placówki wynieść?

– Muzeum znajduje się częściowo pod dawnym komisariatem Milicji Obywatelskiej na ulicy Jezuickiej, tym niesławnym komisariacie, gdzie pobito na śmierć Grzegorza Przemyka.

I tam właśnie utworzyliśmy Salę Ofiar Komunizmu.

Ale zaczynając od początku tej wystawy, no to oczywiście trzeba było opowiedzieć o genezie zimnej wojny, o sojuszu Sowietów z Amerykanami i Brytyjczykami, o Jałcie i o Poczdamie, i o podziale Europy po 1945 roku.

Równolegle, na tym tle, pokazana jest młodość Ryszarda Kuklińskiego, jego tragiczne losy, zamordowanie jego ojca w niemieckim obozie zagłady Sachsenhausen, a także początki służby wojskowej.

I tutaj trzeba zwrócić uwagę – co pokazujemy – na przysięgi wojskowe i zmiany treści przysięgi wojskowej pod wpływem Moskwy. Ta, którą składał Ryszard Kukliński jeszcze w 1947 roku zawierała sformułowanie: honor i Ojczyzna, i tak mi dopomóż Bóg. A od 1950 roku naród polski spadł z wersu pierwszego do trzeciego akapitu, a za to w pierwszym akapicie pojawił się sojusz z Armią Radziecką.

Jest oddzielna sala map, w której pokazujemy kolejne ewolucje planu sowieckiego ataku na zachód Europy. I tutaj nowość, której wcześniej nie było – to mapa sowiecka nie z polskiego Sztabu Generalnego, choć i te oczywiście – trzeba wprost powiedzieć – były sowieckimi, ale mam na myśli mapę z 1964 roku podpisaną przez marszałka Andrieja Greczko, wówczas głównodowodzącego wojsk Układu Warszawskiego, która jest cała pisana cyrylicą i nosi tytuł „Operatiwnyj plan Wojska Polskogo na wojennoje wremia”, czyli plan operacyjny Wojska Polskiego na czas wojny. Ten plan nie jest nigdzie indziej pokazywany, jest pokazywany tylko w naszym muzeum i to jest bardzo wyjątkowa pamiątka.

Jednocześnie na tle tego wszystkiego pokazujemy też rolę Ojca Świętego Jana Pawła II.

Cała wystawa została skonstruowana w taki sposób, żeby była nowoczesna i żeby przyciągała także młodzież. Więc jest też strefa wirtualnej rzeczywistości. Bo chodzi o to, żebyśmy byli nie tylko skupieni na faktach historycznych, ale także żeby je w sposób nowoczesny pokazywać.

– Kim dla Polaków jest dzisiaj Ryszard Kukliński?

– Generał Ryszard Kukliński dziś, w trzeciej dekadzie XXI wieku, dla Polaków jest symbolem bardzo wyraźnego oporu wobec sowieckiej dominacji w Europie i w Polsce oczywiście, który położył wszystko na ołtarzu Ojczyzny, żeby ratować Polskę.

Jednocześnie też jest fundamentem pewnej ideologicznej współpracy Polski z NATO, Polski ze Stanami Zjednoczonymi.

I oczywiście im bardziej Władymir Putin jest obecnie agresywny i też współczesna Rosja bardziej agresywna, tym rola Ryszarda Kuklińskiego wydaje się ważniejsza i jeszcze bardziej symboliczna.

– Jakie były Twoje osobiste spotkania z Ryszardem Kuklińskim?

– Po raz pierwszy Ryszarda Kuklińskiego spotkałem w roku 1998 podczas jego pierwszej wizyty w Polsce.I to było wyjątkowe spotkanie, dlatego że to mój ojciec, świętej pamięci Józef Szaniawski przedstawił mnie wówczas pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu.Był jego pełnomocnikiem w Polsce i przez lata, od początku lat 90., współpracowali.

Pamiętam niesamowitą prośbę Ryszarda Kuklińskiego, żeby mógł po Warszawie przejechać nocą z otwartymi szybami, kiedy miał więcej spokoju i zobaczyć, jak to miasto się zmieniło. A później miałem ten zaszczyt, że mieszkałem w domu państwa Kuklińskich.

– Inicjatorem powstania muzeum był Twój ojciec, Józef Szaniawski, bardzo zaangażowany w sprawę Ryszarda Kuklińskiego. Rozmawiamy w momencie kolejnej rocznicy Jego śmierci. Jak Polacy powinni zapamiętać Józefa Szaniawskiego?

– Bardzo dziękuję za pamięć o moim ojcu. Był ostatnim więźniem politycznym PRL i największą niesprawiedliwością uważał to, że już po „okrągłym stole” i po wyborach 4 czerwca 1989 roku jeszcze pół roku był trzymany w więzieniu. Zwolniony został tuż przed Bożym Narodzeniem w 1989 roku i dopiero Sąd Najwyższy musiał uznać, że nie był agentem Stanów Zjednoczonych, a po prostu dziennikarzem Radia Wolna Europa, bo za to został skazany na 10 lat więzienia. Zaangażował się w pełni w uniewinnienie i rehabilitację Ryszarda Kuklińskiego, wiedząc, że jego spotkała jeszcze większa niesprawiedliwość ze strony odradzającej się wolnej, niepodległej Polski. Przypomnę, że wyrok na Kuklińskiego z 1984 roku, ten komunistyczny wyrok, obowiązywał jeszcze do 1997 roku.

– Czasami odbywasz spotkania w Stanach Zjednoczonych dla Amerykanów, na przykład w Akademii West Point. O czym opowiadasz?

– W West Point opowiadałem w tym roku o tym, czym była zimna wojna z perspektywy Polski. Dokładnie mówiąc, trudno nawet rozmawiać o zimnej wojnie z perspektywy Polski, bo polski naród cały czas walczył z okupacją – tą, która się zamieniła z niemieckiej, nazistowskiej, hitlerowskiej na sowiecko-rosyjską.

Amerykanie oczywiście patrzą głównie przez pryzmat swoich działań, ale w to wszystko wplotłem opowieść o szczególnej roli Ryszarda Kuklińskiego i jego współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.

Nasze Muzeum, Muzeum Zimnej Wojny imienia generała Ryszarda Kuklińskiego, współpracuje z Akademią West Point. Regularnie przyjeżdżają do muzeum kadeci z West Point odwiedzać je i uczyć się, czym była zimna wojna z perspektywy Polski i Europy Środkowo-Wschodniej.

– Często przylatujesz na spotkania z Polonią amerykańską. Jaka jest Polonia?

– To prawda, często spotykam się z Polakami mieszkającymi w Stanach Zjednoczonych. Za każdym razem, kiedy jestem, staram się, żeby te spotkania były i bardziej oficjalne, i trochę mniej oficjalne. Polonia jest ważna i Polonia jest bardzo patriotyczna. To jest – jeśli mogę powiedzieć z polskiego punktu widzenia – nasz bardzo poważny i ważny zasób.

Chciałbym, aby polskie państwo było dla Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych jak najbardziej otwarte i jednocześnie zainteresowane Państwa sprawami, także wspierając Państwa, bo wielokrotnie Polonia pokazywała, jak ważna jest i może być jej rola dla Polski. Czy to było w okresie Błękitnej Armii i armii Hallera, czy wejścia Polski do NATO, czy okresu „Solidarności”. Bardzo za ten patriotyzm dziękuję Polakom mieszkającym w Stanach Zjednoczonych i Polonii i mam nadzieję do zobaczenia wkrótce.

– Dziękuję.

Rozmawiał: Marek Ruszczyński

Filip Jakub Frąckowiak (ur. 4 grudnia 1980 w Warszawie) – polski samorządowiec i działacz polityczny, związany z Prawem i Sprawiedliwością. Ukończył stosunki międzynarodowe w Collegium Civitas w Warszawie. Jest radnym m.st. Warszawy, gdzie zajmuje się m.in. sprawami związanymi z bezpieczeństwem i funkcjonowaniem miasta. Jest dyrektorem Muzeum Zimnej Wojny im. Generała Ryszarda Kuklińskiego w Warszawie, którego ekspozycja przedstawia historię zimnej wojny, ze szczególnym uwzględnieniem udziału Polski w konflikcie między blokiem wschodnim i zachodnim oraz działalności Ryszarda Kuklińskiego. W działalności publicznej i muzealnej podejmuje również współpracę z instytucjami i środowiskami wojskowymi w Polsce oraz Stanach Zjednoczonych.

Foty:

Filip Frąckowiak w US Military Academy West Point, kwiecień 2026

Fot.: archiwum

Z prawej: Eric Patrerson – dyrektor muzeum Victims of Communism w Waszyngtonie, z odwiedzinami w Muzeum Zimnej Wojny w Warszawie. Z lewej: dyrektor Filip Frąckowiak. Grudzień 2025

Fot.: archiwum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *